> > – ironia polega na tym, że to co napisałeś nie usprawiedliwia janosikowego i ni

> > e zasługuje na miano złodziejstwa nawet potocznie.

> >

>

> Natomiast nie przeszkadza to w nazywaniu rzeczonego janosikowego złodziejstwem

> właśnie. To jest dopiero logika.

Zgadza się. Bo janosikowe to JEST złodziejstwo. Podobnie jak nieliniowy podatek.

> Ja też miałem nadzieję na wykład o wpływie ludzi leżących w wannie na wypadkowo

> ść na drodze pod blokiem.

Przecież ci odpowiedziałem, że to nie ma znaczenia, jeżeli jest dana liczba ofiar i liczba ludności. A dokładniej – to znaczenie nie jest daną, bo mamy już wynik.

> Tak samo nie dowiedziałem się dlaczego droga, przy kt

> órej nikt nie mieszka i dochodzi do 1 wypadku miesięcznie jest bardziej niebezp

> ieczna od drogi przy której mieszka 100 osób i dochodzi do 10 wypadków. I o to

> się rozbiło. Miej żal tylko do siebie.

Tu chodzi o liczbę uczestników ruchu, a nie mieszkańców. A jeżeli nie masz danych, ilu z mieszkańców uczestniczy w ruchu, to zakłada się, że procentowo tyle samo (dlatego leżący w wannie nie mają wpływu przy braku tej danej).

Nie wiem, dlaczego mam mieć żal do siebie, że jesteś taki głupi i tego nie rozumiesz.

Zresztą – na przykład weryfikujący twoje rewelacje do tej pory odpowiadasz wyniosłym milczeniem. Więc na kogoś, kto jawnie zrobił z siebie idiotę, jesteś wyjątkowo bezczelny.

> > Widzę że nie pojąłeś analfabeto. Więc znowu łopatologicznie: Nie obchodzi mnie, skąd praca się bierze.

> > Nie o tym dyskutuję. Jest to jest – a

> > jest w różnych miejscach. Coś zaświtało?

> >

>

> Po raz kolejny pokazujesz schemat prowadzonych przez siebie dyskusji; nie masz

> pojęcia o czym piszesz, nie wiesz co znaczą podstawowe terminy, za tępy jesteś

> by zrozumieć ‚didaskalia’ i na podstawie powyższej ignorancji próbujesz się wyk

> azać.

Piszę o tym, że praca jest w różnych miejscach i ch… mnie obchodzi, dlaczego tak się dzieje i nie dyskutuję o tym, dlaczego tak się dzieje. Jak zwykle masz problem ze zrozumieniem o co chodzi i miotasz się obok tematu zamiast pisać na ów temat.

> Najgorsze jest to, że robisz z siebie super logicznego i precyzyjnego, a za tęp

> y jesteś (pomimo wielokrotnego wykazania), że przy błędnych założeniach masz bł

> ędne wnioski i przemyślenia. To już jest podwójny samobój.

A jakie tu widzisz niby założenie, specjalisto od „werandy”?

> > Wyżej zapodałem ci pytanie dotyczące organizacji firmy. Okazałeś się tak ograni

> > czony, że odpowiedziałeś wykrętem.

> >

>

> Bynajmniej. Ty nie napisałeś o organizacji firmy. Ty napisałeś o świadczeniu usług.

Pisałem o tym, o czym jest temat – produkcja gdzie indziej niż siedziba.

> > > Spółki skarbu Państwa są sterowane odgórnie.

> >

> > W pierwszej dziesiątce pod względem przychodu dwie są w W-wie.

> > W pierwszej pięćdziesiątce – 20, z czego wiele typowo centralnych.

> >

>

> No i już upada mit o odgórnych przykazach, prawda?

Tak, upada. Jakoś spółki węglowe mają swoje siedziby na Śląsku.

> > > Poza tym też zapewne nie wiesz w jaki sposób i na jakich zasadach rozwijał się

> > > polski kapitalizm na początku lat 90. ubiegłego stulecia.

> >

> > Pewnie w taki, że każda firma musiała mieć siedzibę w W-wie.

> (…)

> Zrozum, że to nie jest postawa wiejskiego filozofa, a po prostu dyskusja z tak

> ograniczonym osobnikiem jak ty jest bezowocna i bezcelowa. Większość wokół cieb

> ie to wiejscy filozofowie. Zauważasz pewnie taką prawidłowość.

Jedyne co trzeba ci przyznać, to talent do rozwadniania dyskusji i pisania nie na temat, po czym użalanie się, z kim to musisz dyskutować.

Jak dochodzi do konkretów, to leżysz i kwiczysz.

A oto konkret (podobnie jak z zadaniem z prawdopodobieństwa, gdzie wyłożyłeś się dokumentnie):

Wskaż zależność rozwoju polskiego kapitalizmu na początku ’90 oraz centralnego sterowania dotyczącego siedziby firmy.



hannl napisał (08-11-2013): „Ja zawsze udzielam odpowiedzi”