Ta fiksacja na niebezpieczeństwach grożących w ruchu drogowym to jakiś absurd. Nie da się uczynić ruchu całkowicie bezpiecznym, nawet jeśli zautomatyzuje się prowadzenie pojazdów. Już teraz wypadki to rzadkość, ofiar jest niewiele (w stosunku do liczby uczestników ruchu), a każda kolejna próba zmniejszenia liczby ofiar coraz bardziej i nieproporcjonalnie utrudnia sprawne poruszanie się.

Tak jakby nie można było pogodzić się z tym, że każdy kiedyś musi umrzeć. Niektórzy już jutro, może nawet dziś i co z tego?



Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.