Otóż skończyłem byłem właśnie 35 wiosnę życia.

No i pechuńcio – leząc dziś ulicą zobaczyłem ślicznotkę z rekinim pyskiem na sprzedaż.

E28, 525e z 1986 roku w stanie nienagannym (powiem tak- blacharka śliczna, do tego piękne, szprychowe felgi BBS) – wydaje się być idealnym lekarstwem na me starcze przypadłości (zwłaszcza za te śmieszne pieniądze, które za auto w takim stanie wołają – kartka była za szybą).

Mam więc pytanie:

Czy ktoś z „dinozaurów” tego forum miał przyjemność jeździć BMW E28 z silnikiem M20 i ma ochotę podzielić się swoimi doświadczeniami/obserwacjami (dotyczącymi np. tego, na co patrzeć przy zakupie w/w zabytku)?

Odpowiadam od razu tym, którzy mają mnie za „kolekcjonera złomu”:

1. mam garaż, gdzie auto będzie trzymane,

2. zamierzam rejestrować na „żółte” a nie przerabiać na LPG,

3. jeździć zamierzam tym autem dla przyjemności, a nie do pracy,

4. nie, to nie Polo 9N;)



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)