Samochód jest za grosze (3350 w walucie niemiecko-francuskiej – ale blachy ma polskie).

A w szoku jestem, bo misiaczek radzi mi kupować 🙂

Misiu – do kościółka nie jeżdżę, ale za radę dziękuję.

Sprawdzę tylko jak wygląda podwozie i ten bagażnik. Tyle, że zapiernicz mam taki w robocie, że najwcześniej w weekend będę w stanie się umówić na jazdę/sprawdzanie.

Silnik niestety na pasku, ale co 6 garów to nie 4 🙂



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)