W świecie mobilnej kadry inżynierskiej to nawet nie jest największy problem, bo ją można zatrudnić. Kluczem w sytuacji Polski jest zapotrzebowanie rynku. Seryjne auto, żeby chwyciło, musiałoby być Paskiem B6 Variant z 1,9 TDI za 29 999. Taniego samochodu w stylu Dacii Polacy nie chcą, nie chcieliby też ekstrawagancji w rodzaju Clica, nawet gdyby ten wyglądał tak, jak wizualizacje, nie realizacja. Ponieważ to niemożliwe jedynym, co można zbudować (znów pamiętając o kadrze), jest jakaś rzecz manufakturowana, droga, bazująca na gotowych podzespołach, ale znów bez prób ruszania z motyką na Koenigsegga. Taka, jak np. Bitter. Gdyby któryś z oligarchów miał kaprys, pewnie mógłby sobie taką fabryczkę postawić.



www.youtube.com/watch?v=rd2T9XmME0c