…a jedynie „spisanie numerów” (sztandarowy postulat przeciwników pościgów) to policja nigdy nie dowiedziałaby się, że kierowca był pijany, dziś nie zatrzymałaby go drugi raz i zamiast tego artykułu byłby artykuł o tragicznym wypadku

raportdrogowy.interia.pl/news-rmf24-pijany-recydywista-za-kolkiem-mial-blisko-3-5-promila,nId,1081456#commentReplyForm-main

Te mistyczne „inne sposoby” – ale czemu gdy dopytuję jakie, zawsze jest cisza?

Pościg to jedyna szansa na dorwanie i udowodnienie winy pijanemu kierowcy(bo po prostu…wytrzeźwieje), jedyna możliwość złapania złodzieja samochodów (co, po numerach dojdziemy do Bogu ducha winnego właściciela i naślemy na niego antyterrorystów?), albo kogoś,kto na czas popełnienia przestępstwa założył inne tablice. Szmuglera narkotyków(bo zdąży sprzedać prochy dilerom a oni waszym dzieciom) czy groźnej osoby poszukiwanej(bo znowu sie ukryje). Statystycznie pościg trwa 2-3 minuty, podczas gdy zorganizowanie skutecznej blokady w naszych warunkach zajmuje conajmniej kilkanaście.

Nie pojmuję też, co znaczy „spokojnie jechać” za uciekinierem, kiedy on jedzie niespokojnie i coraz bardziej przyspiesza? Logiczne, że radiowóz też musi, musi też mieć włączone sygnały żeby ostrzegać ludzi o tym idiocie.

Ja tam popieram miśków w ich pościgach, nie drwię i nie pouczam, bo kiedy wjechał we mnie pijak i uciekł z miejsca zdarzenia, już nie byłem taki gieroj…zanim się połapałem co i jak, zanim za nim ruszyłem, już dawno zniknął za rogiem.

Nie zgadzam się,żeby karani byli tylko ludzie uczciwie zatrzymujący się do kontroli a żeby cwaniakom się upiekło.

Myślę,że sama świadomość,że policja podejmuje pościgi studzi wiele gorących głów a liczba wypadków mających miejsce podczas nich (nie obwiniajmy policji,że goni, tylko bandytów,że uciekają) i tak jest nieporównywalnie mała do zagrożenia gdyby np.każdy pijak jechał dalej bo nikt go nie będzie gonił.

Choć zapewne wirtualni kowoboje nadal będą bredzić o tych magicznych „innych sposobach”…